OPOWIADANIA

Tutaj będą opowiadania innych psów


Od Stelli 
Spacerowałam wąskim poboczem.Jestem szczupła więc nie boję się iść.Nagle zobaczyłam Frodo. 
To dumny Berneński Pies Pasterski.Był boski!Ale nie mógł się o tym dowiedzieć bo byłby wstyd.Cóż...może się odważę,ale nie wiem kiedy.Albo..on zrobi ten pierwszy krok.Patrzyłam się tylko na niego,a gdy się on na mnie popatrzył udawałam,że coś wącham.Jednak był taki przystojny,że nie mogłam dłużej na niego patrzeć,dlatego poszłam na spacer.Tym czasem bernanski pies pasterski pił sobie wodę z jeziora.
Idąc na spacer mówiłam patrząc na ziemie:
-Ale on przystojny,alez on przystojny.-kiedy nagle zderzyłam się z czymś,albo raczej...kimś!Nie wiedziałam,że przystojniak stał przede mną.Podniosłam łeb,a w tedy on mnie spytał:
-Hej,jak masz na imie.-odparł śmiało.
-Yyy..Stel..Stel...-mówiłam nie mogac wydusić z siebie nic innego.
-Miło cie poznać Stel.-mówił myśląc,że tak mam na imie-To..może miałabyś ochote wyskoczyć gdzieś,co?
-Yyy..yy..-mówiłam zaskoczona.Nie wiedziałam co powiedzieć więc usmiechnęłam się i uciekłam.Po chwili powiedziałam:
-Co ja zrobiłam?!Mogłabym się nawrócić i się zgodzić.-odparłam i pobiegłam tam gdzie się spotkaliśmy,niestety..jego już nie było...





Od Tosi: 
Kostek pobiegł gdzieś goniąc wiewiórkę. Ja przed chwilą widziałam orła więc próbowałam go złapać i dogonić. Azja chciała pójść za mną, ale kazałam jej zostać w jaskini i czekać na nas. Obiecała, że nie wyjdzie. Ja pognałam za drugim szczeniakiem. Nie chciał, żebym go złapała, więc usiłował mnie zgubić. Prosiłam go, żeby zaczekał, bo orzeł go złapie. 
- Jaki orzeł. Orły nie zjadają szczeniaków. Jak przyjdzie orzeł, to ucieknie, bo przestraszy się wiewiórki. 
- Wcale nie! Czekaj! 
Wtedy nadleciał wielki ptak. Złapał synka w swoje szpony i odleciał. Mój synek ugryzł go w nogę, a że orzeł się tego nie spodziewał, puścił go nagle. Kostek zabiłby się, ale go złapałam i od razu zaczęłam biec. Orzeł był bardzo rozzłoszczony, więc postanowił lecieć za mną. Wiedziałam, że jak złapie szczeniaka, to zje go na miejscu. Był już bardzo, bardzo blisko kiedy ja wskoczyłam do jaskini. Orzeł się tam nie zmieści, a poza tym walnął głową w skałę i odleciał. 
- Dziękuję, mamusiu. - Powiedział Kostek. 
- Obiecaj, że będziesz się mnie słuchał. 
- Tak, obiecuję. 
- Och... Ty... - powiedziałam i polizałam go po uchu. 
- Ja się tak strasznie bałem... - powiedział i przytulił się do mnie. 
- Kostek! Bawisz się?! - zawołała Azja, nie do końca wiedząc co się stało. 
- Tak. Ale w jaskini. - powiedział mój synek




Od Kory

Jako najnowsza w stadzie podanowiłam się z wszystkimi zakolegować i przywitać, jako pierwszą napotkałam Tosie.Powiedziałam jej cześć ale była chyba zajęta swoimi dziećmi.Drugi z kolei był wielki berneński pies pasterski.Troche się przestraszyłam bo był taki wielki ale odważyłam się zagadać 
-cześć,jestem Kora a ty? 
-Frodo- powiedział oschle 
-czemuś taki zdenerwowany-powiedziałam próbując poprawić mu humor 
-to chyba nie twoja sprawa - powiedział coraz bardziej się denerwując 
-spokojnie ja tylko chce pomóc ale jak niee..... 
-nie no ok chodzi o dziewczyne 
-yhyyyyym 
-nie nie powinienem ci tego mówić ja cie nie znam 
-wkrótce poznasz-powiedziałam tajemniczo a zarazem zadziornie 
Odeszłam już chyba wiedząc o co chodzi ale na dziś odpuszcze sobie poznawanie psów może jutro..






Od Sparkiego


Spacerowałem sobie po mojej psiej watasze kiedy nagle coś wyczułem.Stanąłem jak wryty i jak to na szefa przystało zacząłem być czujnym.Po kilku sekundach z lasu wyleciał mały niedzwiadek.Wszystkie psy podeszły do niego i zaczęły się z nim bawić,a po chwili przybiegł duży niedźwiedź.

-Wszyscy do swoich domów!!-krzyknąłem i wszyscy w panice opószczali watahe.Tylko strażnicy pognali bronić nas.Było trudno,bo niedźwiedź był wielki,a psy małe,jednak kiedy ugryzły zwierzaka raz i drugi uciekł ze swoim małym.Wyszliśmy z domów i dziękowaliśmy strażnikom.Są na prawde dobrzy!!Kiedy było już bezpiecznie wszyscy znów spacerowali i bawili się.Po chwili jednak z drzewa zeskoczył jaguar.No tak,nie odwiedzał nas już 2 tygodnie.Wszyscy uciekli,jednak złałapł jednego z psów.Okazało się,że jest to dziecko.Rodzice zaczęli szczekać i z niepokojem krzyczeć,oraz płakać,ale mądry urwis ugryzł go w pyszczek i ten go póścił.Maluch spadł na sierść taty i było bezpiecznie.Uf..wszyscy uciekli do domu i tam spędzili cały dzień...


Od Stelli

Kiedy nie było tego przystojnego psa postanowiłam pójść sobie na spacer.Cały czas myślałam ''Co ja zrobiłam,ale jestem głupia,nie wierze''.Idąc spotkałam Sparkiegbo.Uderzyłam się o niego i kiedy się oczepałam powiedziałam ''Przepraszam cie''
-Nic sie nie stało.-odpowiedział.-co ci jest?
-Yyy..nic,na prawde nic.-mówiłam.
-Słuchaj,nie jestem rasowym,ale nawet ja wiem,że coś tu nie gra.Możesz mi powiedzieć,nie powiem nikomu.
Rozejrzałam się z boku na bok i powiedziałam cicho:
-Tu jest za dużo psów,chodźmy gdzieś indziej.
  Kiedy chodziliśmy w mniej ruchliwej części watahy Sparki spytał mnie:
-I co?Powiesz czy nie?
-Och.-westchnęłam.-chodzi o to,o to,że..że sie zakochałam.
-Serio?W kim?-zapytał mnie.
-Ma na imie Frodo.
-To ten bernanski pies pasterski?-zapytał mnie.
-Tak,to on.Ale jak ja mam mu to powiedzieć?Za każdym razem kiedy do mnie mówi panikuje.
-Musisz się odwarzyć.-powiedział.
-Tak myślisz?
-Jasne,kiedy byłem szczeniakiem zakochałem się w ślicznej spanielce o imieniu Lilia.Pewnego dnia postanowiłem jej to wyznać.Lili odparła,że również mnie lubi mimo,że ona jest rasowa,a ja nie.Kilka dni później zobaczyłam ją z pięknym owczarkiem niemieckim na randce.Tak się skończyła nasza miłość.Nawet mi się przyznała,że mnie nie kocha.

-Do czego zmierzasz?
-Powiedz mu co myślisz.Inaczej to wydarzenie będzie cie męczyć do końca życia.

Pokiwałam głową i pobiegłam do domu.Postanowiłam,że jutro to zrobie.





Od Tosi

Kiedy moje dzieci:Kostek i Azja bawiły sie w jaskini ja postanowiłam uciąć sobie drzemke jednak nie mogłam,bo dzieciaki ciągle po mnie biegały i gryzły krzyczęc ''POBAW SIĘ ZE MNĄ''
Po chwili wstałam i powiedziała:
-Słuchajcie,ja chce spać,bo przez całą nos nie zmrużyłam oka.Możecie sie bawić,ale cicho i nie wychodźcie.

Dzieci posłuchały i cicho rozmawiały sobie.Nagle zobaczyły coś dziwnego.Wyjrzały,a tam...niedźwiedź.
-Mamo mamo!-mówiła Azja.
-Mamo!-krzyczał Kostek.
-Możecie być cicho?-zapytałam z zamkniętymi oczami.
Wilczki wskoczyły na nią i zaczęły budic.
-Obudź się mamo.Zobacz kto tam jest!!
Wstałam,żeby dzieci dały mi spokój,a kiedy wyjrzałam i ujrzałam niedźwiedzia powiedziałam:
-Szybko,do głębi jaskini.Ja zaraz wracam.
Pobiegłam do obrońców watahy i opowiedziałam.Jeden z nich krzyknął:
-Niedźwiedź na dwunastej,niedźwiedź na dwunastej!!!DO ATAKU!!

Wszyscy obrońcy ruszyły,aby zniszczyć niedźwiedzia.
-Mamo!!-krzyknęły dzieci biegnąc do niej.
Ja odwróciłam się i zapytałam ze złością:
-Mówiłam,żebyście nie wychodzili!Szybko,uciekajcie!

Pobiegłam z dzieci do nory.
Kilka minut później niedźwiedź uciekł,gdy jeden z obrońców psiknął mu gazem w oczy!
Obrońcy byli cali zakrwawieni i obolali,ale udali im się.Udali się więc do szpitala.


6 komentarzy:

  1. Dlaczego nikt nie dodaje opowiadań

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ty piszesz opowiadania?Nie każdy ma czas na takie bzdury!!

      Usuń
    2. Tak ja sie staram regularnie ale po co jak nikt ich nie dodaje ?

      Usuń
  2. Wiem,że nie dodaje,ale staram się ich skusić.Nie dawo napisałam w imieniu mojego psa-Sparkiego.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiem,że nikt nie dodaje opowiadań,ale staram się ich skusić. Chociaż ty Ola dodaj 1 nowe opowiadanie

    OdpowiedzUsuń